czwartek, 12 czerwca 2014

MAC, Relentlessly Red - nowy, letni ulubieniec

To, że na punkcie produktów do ust mam bzika nie jest żadną tajemnicą. Jakiś czas temu, ramach akcji Back to MAC (sześć pustych opakowań po kosmetykach firmy MAC wymieniasz na szminkę), trafiła do mnie nowa perełka. Wybór koloru nie był łatwy, w oko wpadło mi kilka soczystych odcieni (po nocach śni mi się już Candy Yum-Yum), w rezultacie jednak zdecydowałam się na Relentlessly Red.


Kolor pomadki określić można jako czerwień, lekko wpadającą w róż i koral. Według mnie odcień idealny na wiosnę i lato, lekko jaskrawy, intensywny, ale jednak nieprzytłaczający. Kocham czerwienie na ustach, ale zimne, typu Russian Red, bardziej widzę u siebie zimą i jesienią. Pomadka ma wykończenie Retro Matte, co oznacza, że jest jeszcze bardziej niż matowa (można tak?) i zdecydowanie o wiele trwalsza.



Pomadka ma wszystko to co kocham: mat, świetna trwałość (utrzymuje się do kilku godzin) i cudowny kolor. Niestety osoby, które mają problem z przesuszającymi się ustami mogą nie być do końca zadowolone z tego produktu, choć mi krzywy nie robi, to czuję, że może mieć do tego tendencję. 
Na ustach wygląda tak: 



Jak Wam się podoba? Co myślicie? 
To już druga notka, jestem z siebie dumna. Oby tak dalej! xoxo

środa, 11 czerwca 2014

TEST: Rimmel, Stay Blushed + Catrice, Made To Stay, Smoothing Lip Polish

Wielki powrót. Które to podejście? To mało istotne, byle tym razem się udało. 

Na początek coś prostego, bo początki bywają trudne. Test dwóch, wartych uwagi, produktów. Fajnie by było mieć dokładne zdjęcia, pokazać jak wyglądają na twarzy. I taki własnie jest pomysł na tego bloga. Notki, które będą uzupełnieniem filmików. Dziś jednak poczułam ogromną wenę na reaktywację, a niestety kiepsko się przygotowałam. Dlatego też zostawiam Was z filmikiem i obiecuję poprawę. Ponoć najtrudniej zrobić ten pierwszy krok, a ja własnie go postawiłam, to już coś. 




Trzymajcie kciuki za moją poprawę i dajcie znać czy jak się ogarnę, to będziecie zaglądać. xoxo

wtorek, 8 maja 2012

Majowy Glossy Box

To było prawie pewne, że dziś pojawi się taki post. Glossy Box jest już w moim posiadaniu i nie mogę się doczekać testów. 
Pierwsze spostrzeżenia? W tym pudełku znalazły się bardzo dobre marki i ciekawe produkty. Tym razem zabrakło jednak kolorówki. Trochę szkoda, ale z drugiej strony ostatnio dużo ważniejsza jest dla mnie pielęgnacja, wiec nie ma tego złego :).

I tym razem niby pięć ale sześć produktów :). 

AVENE: płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu skóry wrażliwej
Płyny micelarne to moja ulubiona forma demakijażu. Bioderma jest niezawodna, a sprawdzimy jak spisze się ten (również kultowy już) produkt firmy Avene. 
(pojemność 50 ml)

DERMIKA: zmysłowy peeling kwiatowy do ciała
Fajnie, że w pudełku znalazł się też polski produkt. Póki co wiem tylko, że ładnie pachnie i czeka na wieczór:). (pojemność 50 ml)

LIERAC: rozświetlający krem multiwitaminowy
Produkty firmy Lierac poznałam kiedy po raz pierwszy otrzymałam Glossy Box. Zakochałam się w ich kremie Hydra - Chrono. Cały czas rozważam zakup produktu pełnowymiarowego. Dlatego cieszę się, że mogę przetestować kolejny produkt tej firmy i liczę, że będzie tak samo dobry. 
(pojemność 10 mł)

L'OCCITANE: krem do rąk z masłem Shea i krem do stóp z masłem Shea
Kolejne produkty z wysokiej półki. Mamy ten sklep we Wrocławiu ( nawet w kilku miejscach), a ja jeszcze nic od nich nie miałam! Krem do rąk pachnie pięknie. Jest bardzo gesty, a dłonie po pierwszej aplikacji wydaja się bardziej gładkie. 

RENE FURTERER: suchy szampon do włosów
To już kolejny produkt tej marki w pudełku. Nie dane mi było przetestować tego pierwszego (był do ciemnych, farbowanych włosów, wiec trafił do mojej mamy), ale suchy szampon przetestuję na milion procent. Lubie takie bajerki. 
(pojemność 75 ml)

A wy zamówiłyście? Jak wam się podoba majowe pudełko?
xoxo

I jeszcze garść informacji do Glossy Box:
W odpowiedzi na liczne prośby o umożliwienie płatności za pomocą przelewów bankowych, tylko w maju na Dzień Matki, będzie można skorzystać ze specjalnej oferty zakupu GLOSSYBOX za pomocą przelewu. Wystarczy napisać na kontakt@glossybox.pl, skąd można otrzymać instrukcje, co zrobić, by zamówić GLOSSYBOX za pomocą przelewu. To może być dość wymagająca akcja, mimo to GLOSSYBOX postanawia wyjątkowo umożliwić zakup pudełka wszystkim, którzy bardzo chcieliby je mieć, a nie mają odpowiedniej karty płatniczej.
Oraz: GLOSSYBOX postanawia wyjść naprzeciw polskim wymaganiom i pracuje nad nową platformą www, dzięki której umożliwi również płatności przelewem internetowym już na stałe! 

To bardzo dobre informacje dla większości z nas. 

niedziela, 15 kwietnia 2012

Angielskie smaczki

Dziś małe zakupy z Anglii. Osobiście dawno nie byłam zagranico. Jednak dzięki uprzejmości mojej koleżanki (dzięki Karola: http://ace-von-caroline.blogspot.com/) udało mi się wejść w posiadanie kilku smaczków.
Jako, że nie dysponowałam sporą sumą gotówki i nie chciałam obarczać Karoli tachaniem moich zakupów pomyślałam o czymś tanim i przydatnym.

Nie trudno się domyślić, że automatycznie pomyślałam o firmie MUA. Mam od nich 2 pomadki, które uwielbiam i kilka cieni, które bardzo dobrze się sprawują. Poprosiłam więc o koleją, niesamowicie kremową i trwałą szminkę. Tym razem w kolorze ulubionym - czerwonym. 

 Szminka w kolorze 13


Do tego pomyślałam, że skoro cienie to taki fajny produkt, to może skuszę się na bronzer i róż. Wybór kolorów zostawiłam Karoli. Trafił do mnie piękny, mocno napigmentowany róż w kolorze 2 i bronzer w kolorze 1.  

 Co do bronzera nie jestem do końca przekonana bo mam on wielkie drobinki. Ale może na lato będzie akurat.

Wszystkie produkty z MUA to koszt 1 funta!!


Nie byłabym sobą gdybym nie zażyczyła sobie czegoś z LUSH.
Ostatnio mam ogromny problem ze schodzącą z ust skórą. Usta nie są spierzchnięte ani popękane ale schodząca z nich skóra doprowadza mnie do szału. Skusiłam się więc na BUBBLEGUM, czyli kultowy już scrub do ust.
 Wygląda pięknie, pachnie smakowicie i działa cuda. Fajnie ściera martwy naskórek postanawiając nasze usta gładkimi. Jednak najlepszy jest sposób użycia. Należy delikatnie potrzeć usta, a potem zlizać resztę pysznego scrubu. Mmmm <3.

Cena to 4.95 za 25 gram. 

Za zakupy zapłaciłam 40 zł. Myślę, że to dobra cena za takie fajne smaczki.